Motoryzacja od czasów mojego dzieciństwa, to olbrzymi skok technologiczny, który powoli zaczyna zmierzać ku temu, co kiedyś oglądaliśmy w kinie z gatunku Sci-Fi. Autonomiczne samochody stają się powoli rzeczywistością tak jak napęd elektryczny. Zaczynamy się zastanawiać czy zakup auta z silnikiem diesla, jest jeszcze dobrym wyborem. Pojawia się pytanie czy w normach powszechnie przyjętych przez automaniaków, jest miejsce na ograniczenia? Z wiekiem zmieniają się nasze gusta i zapotrzebowania. Dotyczy to również wybieranych przez nas samochodów codziennego użytku. Nie zmienia się jedno, a w zasadzie nie powinno – to że samochód ma nas porwać. Wyglądem, komfortem , ergonomią a nade wszystko – charakterem. Przez ostatni rok pojawiło się wiele modeli producenta z Ingolstadt, które zawitały na rynek w nowej odsłonie. Modelem jaki od wejścia na scenę w Genewie ukradł mi serce ToTalnie, jest Audi TTS.

Trzecia generacja modelu TT wyszła spod ręki Jürgena Löfflera, za co serdecznie mu dziękuję, bo to dzieło sztuki. Sportowa sylwetka, spłaszczona atrapa chłodnicy i piękne wyraziste LED'owe reflektory to pierwsze co nie pozostawia przechodniom wyboru i zmusza do tego by skupić na nim uwagę. Sama byłam tym przechodniem. Przechadzając się w zeszłym roku uliczkami Ingolstadt, wielokrotnie spotykałam jego spojrzenie i za każdym razem jeszcze długo powracałam wzrokiem w to miejsce, z uśmiechem na twarzy. Tak pewnie patrzą kobiety na piękne szpilki na wystawie. Mogę się jedynie domyslać, ponieważ ja urodziłam się ze słabością do męskich zabawek na czterech kółkach. Szpilki są niewątpliwie kobiece, ale moim zdaniem, dopiero w połączeniu z pięknym samochodem i piękną felgą, będą wyglądać obłędnie.

Kiedy w salonie w Łodzi pojawił się model Audi TTS, oczywiście wymarzyłam sobie przetestować go na swój kobiecy sposób. Egzemplarz jaki trafił wreszcie w moje ręce, potrafi wywołać "efekt WOW". Trzymając w ręku kluczyk do upragnionego samochodu, zmierzałam w stronę najpiękniejszego coupe produkowanego w Györ. Lakier nadwozia prezentowanego egzemplarza Audi TTS to Gletscher White. Pięknie kontrastuje w połączeniu w wnętrzem w kolorze czerwieni. Przepiękne sportowe fotele to pierwsze co rzuca się w oczy po otwarciu drzwi. Tapicerka skórzana Feinnappa z tłoczeniem S-line to wyznacznik luksusu przez duże S. Konfiguracja tego egzemplarza jest zdecydowanie w moim guście.  Zajmując pozycję za kierownicą z wielką przyjemnością podziwiałam to subtelne wnętrze w którym nie znajdziemy żadnego ekranu na desce rozdzielczej. Wszystko czego potrzebuje kierowca znajduje się w zasięgu jego wzroku. Intuicyjna obsługa to jest to, za co cenię ten model. Obsługa panelu klimatyzacji jest bajecznie prosta, a używamy do tego pokręteł znajdujących się we wlotach powietrza kształtem znanych już z Audi A3. Jest ich w sumie 5. To tu sterujemy intensywnością nawiewu, wysokością temperatury wnętrza, ogrzewaniem szyb czy wreszcie funkcją ogrzewania foteli. To ostatnie z racji zimowej aury oceniam jako niezbędne w moim przyszłym samochodzie. Lusterko z funkcją przeciw oślepieniową to drugi bardzo przydatny element wnętrza, który warto posiadać. Kierownica ze spłaszczonym wieńcem to model, który dobrze leży w moich rękach. Obszyta skórą i wykończona czerwonych szwem nawiązuje do charakteru tego modelu i pięknie komponuje się z pozostałymi elementami wnętrza. Kontrastowe szwy zastosowane są w całym wnętrzu.

Z pozycji kierowcy mam dostęp do tempomatu, Audi Virtual Cockpit, funkcji ręcznej zmiany biegów za pomocą łopatek oraz możliwość wybierania trybu jazdy. W tunelu środkowym bez trudu odnajduję specjalne miejsce do przechowywania kluczyka. Komfortowy kluczyk Advanced key podróżuje zatem komfortowo. Zapinając pasy po ustawieniu foteli zaczynam wspominać z tęsknotą podajnik pasów z Audi A5 Coupe. Tu osoby o moim wzroście muszą się zagłębić w celu dotarcia do pasa. Moment jakiego się najbardziej wyczekuje to uruchomienie silnika. To od tego momentu pojawia się uśmiech na twarzy. Na wyświetlaczu przede mną pojawia się informacja, że właśnie wita cię Audi TTS, miło pomrukując. Uświadamiam sobie, że mam w rękach samochód marzeń. Czy to kryzys wieku średniego w damskim wydaniu? Muskularny sportowiec z zewnątrz, a wewnątrz mistrzowskie wykonanie w każdym detalu. Do tego by się w niej zakochać nie trzeba mieć skończonej 40-tki. Skąd wiem? po prostu sprawdziłam. Zwalniając pedał hamulca i ruszając spod salonu miałam już przyspieszone tętno. Myślałam w zasadzie o tym co drzemie pod maską tego egzemplarza. Dla tego modelu Audi przewidziało silniki mocne i efektywne. Przekładnia dba o błyskawiczną zmianę biegów. W prezentowanym samochodzie miałam pod maską silnik 2.0 TFSI o mocy 310 koni mechanicznych i maksymalnym momencie obrotowym 380 Nm. Maksymalna prędkość to 250 km/h a sprint do setki zajmuje 4,9 sekundy. Zanim doszłyśmy do sprintu musiałyśmy się trochę rozgrzać i ja i TTS. W związku z tym przemierzając łódzkie ulice o tej porze, zapchane we wszystkich możliwych kierunkach był czas by przejrzeć opcje wyświetlacza, ustawień auta czy połączenie w parę mojego smartfona i samochodu. I tu ukłon dla projektanata wnętrza, bo gniazdo do ładowania czy to za pomocą kabla czy bezprzewodowo Iphone'a znajduje się po prawej stronie, gustownie ukryte w miejscu gdzie w moim Audi A4 znajdowała się popielniczka. Bezpiecznie chowamy energożernego Iphone'a, wcześniej uruchamiając całą listę ulubionej muzyki, która zaczyna rozbrzmiewać na pokładzie Audi TTS. Tę sielankę przerywają ciekawskie spojrzenia kierowców z aut obok. Niektóre z nich świadczą o tym, że męskie ego zostało tym widokiem sprowokowane. Literki oznaczenia modelu wywołują reakcję, przysłowiowej płachty na byka. To w sumie mogło być do przewidzenia. Kątem oka, stojąc na światłach, widzę to poruszenie i nerwowe spojrzenia – na TTS i na sygnalizator. Zawsze się wtedy zastanawiam czy ulec pokusie czy może lepiej nie. W tym modelu setkę osiąga się przecież w czasie krótszym niż 5 sekund, a tyle zajmie dojazd do następnych świateł.

Samochód w zakrętach idzie z dumnie wypiętą piersią. Specjaliści opracowali tu specjalne oprogramowanie, które ma za zadanie regulować rozkład sił w napędzie na wszystkie koła ze sprzęgłem Haldex wzmacniającym tył. To chyba najlepiej prowadzące się auto oprócz Audi S3 pod względem pokonywania zakrętów w moim wykonaniu. Fotele są wygodne, a zintegrowane zagłówki zapewniają mi idealną pozycję za kierownicą. To, plus wyprofilowanie boków oparcia i siedziska gwarantują, że prowadzi się pewnie bo wsparcie mamy z każdej strony, a najważniejsze, że trzymają nas stabilnie w jeździe bocznej. Małe rondko po drodze robi się nagle super poligonem do sprawdzania, jakie to jeżdżenie w kółko i w zakręcie może być zajmujące. Dostrzegam zaś, że wkurzające dla pozostałych kierowców oczekujących na wjazd. Ten samochód nie tylko wygląda najlepiej ze wszystkich swoich dotychczasowych odsłon ale sprawia, że jadę do domu dłuższą trasą.

Słońce postanowiło pokazać swe oblicze. W związku z tym zabieram aparat,statyw i młodą damę na pokład. Pierwsza reakcja po otwarciu drzwi to oczy szeroko otwarte i głośno oznajmiony zachwyt. Druga brzmi – a gdzie jest ten taki wyświetlacz? No tak…ja jako kierowca mam wszystko pod ręką i stopą. Pasażer zaś, jeśli sama jazda czy też konwersacja z kierowcą czy współpasażerami nie wystarczy, by zajmująco spędzić czas, ma niewiele opcji zajęcia. Skoro mowa o współpasażerach to nie oszukujmy się, Audi TTS nie oferuje komfortu tylnej kanapy. Zabierając moje dzieci początkowo zachwycone klimatem panującym z tyłu i tym, że uśmiałam się otwierając klapę bagażnika widząc ich głowy w środku, w czasie dłuższej przejażdżki , zwłaszcza tej o tym zadziornym charakterze tracą euforię. Oboje w okolicach 150 cm wzrostu i trochę powyżej, narzekają na brak miejsca na nogi i ciasnotę, pomimo moich niecałych 160 cm wzrostu. Audi TTS to zdecydowanie model dla dwojga, a na tylnym siedzeniu niczym w autobusie pojadą elegancko "zmęczone torby". Samo otwarcie przestrzeni ładunkowej jest ogromne, a jej ładowność to 305 litrów więc wcale niezły wynik. Przychodzi mi z lekkim trudem jej zamykanie, ale jest łatwo ją załadować.

To co zapamiętałam najbardziej i za co kocham Audi TTS to po prostu frajda z jazdy, która dostarcza uśmiechu na twarzy z każdym wkręcaniem jej na obroty. Reakcja samochodu jest słyszalna, a reakcja na twarzy mojej przyjaciółki była wprost proporcjonalna do zadowolenia ze sprintu dobiegającego z wydechu TTS. Cudownie jest mieć w pobliżu autostradę, by móc rozkoszować się walorami tego coupe.  Samochód należy do tych do których wzdychają kobiety i za którym oglądają się mężczyźni. Ci odważniejsi zdecydują się go kupić, dla jego sylwetki i sportowego zacięcia. To Ci młodsi, którzy będą nim wozić zachwycone kobiety albo Ci, którym docinki o modelu "dla fryzjera" nie popsują radości z jego posiadania. Mi udało się doświadczyć zachwytu kobiet i mężczyzn. To drugie w zasadzie nie wiem czy ze względu na model czy kobiety, które mi towarzyszyły. Audi TTS można traktować łagodnie i niegrzecznie. Ja w miarę możliwości korzystałam z drugiej opcji (spalanie podczas weekendu na poziomie 15 litrów), bo modele z literką S są największymi kusicielami do tego by czerpać radość z tego czym są obdarzone. Piękne zewnętrze, klasyczne i bezbłędne wnętrze , zadziorny charakter – potrzebujesz więcej mocy w tym pięknym wydaniu? To pozostaje mi zaprosić Cię za kierownicę demona – Audi TTRS.

Serdeczne podziękowania za udostępnienie najpiękniejszego coupe dla Audi Centrum Łódź