Audi A3 zadebiutowało w 1996 roku, czyli dokładnie 23 lata temu. Dzisiejsza generacja jest trzecią z kolei. To bardzo popularny model, który doczekał się między innymi tytułu Car of the Year 2014. Na przestrzeni lat model rozwijał się zarówno pod względem dostępności wersji silnikowych jak i wersji nadwozia. Z trzydrzwiowego hatchbacka jakim była trójka w pierwszych trzech latach swego istnienia, ewoluowała do wersji Sportback (2004r), po drodze pojawiając się również jako kabriolet w drugiej generacji, by w końcu powalić nas swoim urokiem osobistym w wersji limousine w roku 2013. Sprawdzając prognozy pogody przewidujące słoneczny i ciepły weekend, w głowie zakiełkowała myśl, iż idealnie byłoby gdyby udało się zabrać na jesienny spacer jakieś towarzystwo. Aparat od kilku tygodni stał samotnie na regale i tęsknie spoglądał. Szybka decyzja i zapytanie czy znajdzie się dla nas jakieś rozwiązanie. Tu możliwości były dwie i w zasadzie w ciemno zdecydowałam się właśnie na Audi A3 Sport limousine. Tu pod maską znajdowało się to serce jakiego jeszcze nie poznałam w tym modelu.

Jednostka 35 TFSI czyli 1,5 l o mocy 150 koni mechanicznych, jest dostępna jedynie w wersji z napędem na przednią oś. Trochę byłam tym faktem zawiedziona, ale przecież cała moja Audi historia zaczęła się od „czwórki” z napędem na przód. Do dziś z sentymentem powracam do tych kilku lat za kierownicą najbardziej źle wspominanego w prasie, 2,5 TDI z multitronikiem. Nic nie jest mnie w stanie zniechęcić, do porwania spod salonu tego zjawiskowego egzemplarza w kolorze Tango red. Projektując tę konfigurację, wykazano się dobrym smakiem, bo nic tak pięknie nie ozdobi czerwieni jak pakiet czerń. Kontrastujące czarne lusterka z połyskiem dostępne za dodatkową opłatą idealnie pasują do całości. O walorach estetycznych samej linii nadwozia napisano już wiele. Kompaktowa limuzyna kojarzy mi się jako idealna miejska rodzinna propozycja. Ciekawa byłam jak radzi sobie z nią ten niewielki silnik.

Na pokładzie, wciąż czekającym w kolejce na odświeżenie, miałam do dyspozycji virtual cockpit oraz pakiety: oświetlenia wnętrza w technologii LED, Technology i Comfort oraz stylistyczny S line Exterieur. To co mnie szczególnie uradowało po otwarciu drzwi to te magiczne literki – Bang&Olufsen. Do wartych uwagi przydatnych elementów wyposażenia wnętrza zaliczam dodatkowy schowek na kluczyk i telefon komórkowy w konsoli środkowej. To wszystko do niedawna było pakietem rozpieszczającym klienta prawie do granic możliwości, bo i zimą ceniłby podgrzewane fotele, gdyby nie fakt że zdążyłam już siedzieć po drodze za kierownicą nowego Audi S6. Zmiany jakie zachodzą w modelach są ogromne więc tu trzeba było się odrobinę przestawić.

Audi MMI Navigation plus jest proste w obsłudze i miło było móc znów pisać palcem po tym gustownym i teraz rzewnie wspominanym eleganckim pokrętle. W poszukiwaniu jesiennych klimatów wybrałam pozamiejskie strefy. Trasa wiodła momentami tam, gdzie ruch jest znikomy, a do dyspozycji mamy kilka pasów ruchu. To była dobra okazja, aby uruchomić opcję wyboru trybu jazdy ze wskazaniem tej dynamicznej. Napęd na przód dawał o sobie znać, ale dynamiczny układ kierowniczy sprawdził się świetnie, nawet mój pasażer tylnej kanapy pomimo, że wcześniej zaliczył bliskie spotkanie z linią dachu stwierdził, że zawieszenie w duecie z tym układem nieźle sobie radzi. Wśród moich znajomych nie brak zaś takich którzy na hasło "ośka" zareagowali komentarzem – miotało ośką jak szatan? lubię to. Fajnie jest wiedzieć, że ktoś jeszcze oprócz mnie na hasło napęd na przód nie reaguje zdegustowaną miną.

Poza miastem już powoli widać ślady nadchodzącej jesieni, które idą w parze ze śladami dawno nie czynionych remontów nawierzchni. Tryb komfort przydał się by dotrzeć w ulubione miejsca. Zwykle wybieram takie w których spokojnie można oddać się kontemplowaniu uroków przyrody i efektów pracy projektantów z Ingolstadt bez częstego przestawiania auta. To ostatnie w zasadzie też można podciągnąć pod test, w który model jesteś w stanie wskoczyć najszybciej, aby uruchomić silnik i przestawić samochód tak, aby umożliwić przejazd drogą innym. Tu tylko dwa razy trzeba było się ewakuować, ale odbyło się to szybko, nawet biorąc pod uwagę szpilki na stopach. Kolor nadwozia w całej krasie i promieniach słońca przykuwa uwagę, plus ludzie biegający z aparatem wokół stąd też liczne następujące po sobie wycieczki rowerowe wraz ze spacerowiczami, pojawiają się, by zaspokoić ciekawość, cóż to tam w okolicy się dzieje. Zakładając, że zwykle kupujemy "oczami" miałam pomysł zapytać ilu z nich posiadając środki finansowe byłoby skłonnych kupić ten samochód, posiłkując się jedynie jego urokiem osobistym.

Pisząc artykuł o tym egzemplarzu jego samego nie ma już w ogłoszeniach o sprzedaży więc doświadczam momentu kiedy czuje się takie mało kulturalne ukłucie zazdrości , bo pewnie znalazł swojego właściciela. Wracając do jego zalet nie sposób nie zajrzeć w cyferki informujące nas o tym, ile kilometrów dzieli nas od wizyty na stacji benzynowej. Według danych producenta, spalanie powinno oscylować w cyklu mieszanym w granicach 6,1-6,7 litra na 100 km. Po przejechaniu blisko 300 kilometrów, w opcji Efficiency udało się w trybie 2-cylindrowym zobaczyć średnie spalanie na poziomie 5,6 litra. Generalnie biorąc pod uwagę cały weekend mogę się z producentem zgodzić.

O wrażenia natury estetycznej i duchowej, zadbał wcześniej wspomniany pakiet oświetlenia wnętrza LED, bardzo wysmakowany i nie nachalny nocą oraz system nagłośnienia Bang&Olufsen. To drugie uszczęśliwiało mnie najbardziej ponieważ należę do tych kierowców, którzy uwielbiają słuchać muzyki za kierownicą. Pozwoliłam sobie odsłuchać Hymn of the winner Sławomira Ruczkowskiego dedykowany Robertowi Kubicy. W przebiegającym za oknem pięknym jesiennym plenerze, taki podkład muzyczny smakuje wyśmienicie. Tango w wersji instrumentalnej na pokładzie trójki w tym kolorze nadwozia? Gorąco polecam. Znajdziecie je na YouTube pod hasłem TheArielot – Tango instrumental. Dlaczego akurat taka propozycja? 14 głośników, w tym głośnik centralny w desce rozdzielczej i subwoofer we wnęce koła zapasowego oraz 15-kanałowy wzmacniacz o mocy całkowitej 705 W, umożliwiają odtwarzanie dźwięku w systemie surround, perfekcyjnie brzmi każdy dźwięk, a tych nie brakuje w ogromie instrumentów. Wyposażenie samochodu w MMI Navigation plus z MMI touch i napęd DVD, stwarza możliwość odbioru muzyki w systemie 5.1 Surround Sound.

Niedzielne przedpołudnie spędziłam z aparatem, w klimatycznych zakątkach łódzkiego Księży Młyna, gdzie nie brakuje amatorów rodzinnych spotkań z dobrą kuchnią w tle i w otoczeniu pięknej wciąż odnawianej architektury. Tu po raz pierwszy w życiu ktoś mnie zdemaskował i pewnie miała w tym udział rzucająca się w oczy moja towarzyszka, kolorem pięknie kontrastująca z budynkami. Zaskoczenie, a zarazem miłe spotkanie miłośników czterech kółek, zawsze poszerza krąg znajomych, których później widuje się wszędzie gdzie pojawia się wiele kółek na raz. Poniedziałkowy poranek był przyjemny,bo czy coś może ucieszyć bardziej, gdy na zewnątrz zimno, niż ogrzewane siedzenia w aucie? Zmierzając do salonu jak zawsze zaglądam na stację paliw i tu zamykamy bilans dwóch dni za kierownicą – 7,6 litra. Czas na małe podsumowanie.

Jeżeli nie jesteś bezwzględnym fanem napędu quattro, nie wozisz z tyłu pasażerów o wzroście 180 cm, nie masz 3 dzieci i nie musisz posiadać samochodu ze sportowymi osiągami do codziennej miejskiej egzystencji, a lubisz stojąc w korkach posłuchać dobrej muzyki i nie chcesz rujnować sobie portfela częstymi wizytami na stacji paliw – to jest to dobra propozycja dla Ciebie. Gdybyś chciał coś jednak zmienić, czeka w odwecie 190 konna wersja modelu z napędem na cztery koła.

Za dzielenie się pasją dziękuje bardzo salonowi Audi Krotoski w Łodzi.

Dane techniczne:

Silnik 35 (1,5 l) TFSI – dostępny tylko z napędem na przód

Przyśpieszenie: 0-100 km/h – 8,2 sek

Spalanie:

  • 5-5,5 l/ 100 km wg producenta
  • cykl mieszany – 6,7–6,1 l/100 km

Prędkość max: 224 km/h

Moc: 150KM/250Nm

Masa własna: 1335 kg

Zbiornik paliwa: 50 l

Pojemność bagażnika: 425l/880l (siedzenia złożone)